Zachwyt nad dziełami rąk Pańskich

Dziś szósty dzień naszego pielgrzymowania. Obudził nas mały deszcz.

Zmierzamy w kierunku pustyni Wadi Qelt i niezwykłego klasztoru malowniczo przyklejonego do skalnej ściany. Klasztor położony jest w ogromnym kanionie, który przez tysiące lat żłobiła tu rzeka Kelt. Według jednej z legend miał się tu zatrzymać św. Joachim i modlić się o potomstwo. Posłany do niego anioł obwieścił mu radosną nowinę, że jego żona jest brzemienna. Kilka miesięcy później urodziła się… Maryja. Takich pustelniczych grot jest tu wiele i o zawrót głowy przyprawia sposób, w jaki mnichom dostarczano jedzenie.

W tym szczególnym kanionie przeżywamy szczególną Mszę Św., stajemy wobec ogromu przestrzeni, wielkości Bożych zamiarów. Za każdym razem, gdy przekraczaliśmy progi świątyń, zostawialiśmy swój świat codzienny i poddawaliśmy go weryfikacji, patrząc z zewnątrz. Tutaj odnajdujemy właściwe proporcje między tym, co ludzkie i Boskie.

Czas przyspiesza i my razem z nim. Jedziemy do Jerycha – najstarszego znanego miasta na świecie. Jego powstanie szacuje się na 11 tysięcy lat przed Chrystusem. Nam bardziej jest znane z niezwykłego zwycięstwa wojsk Jozuego, który zdobył je siłą dźwięku trąb rozbijających mury. Zjeżdżamy coraz niżej. Jerycho było na poziomie 276 m poniżej poziomu morza, a a Morze Martwe będzie na -400. Jednak najpierw wstąpimy do Masady – tajemniczej twierdzy wybudowanej na polecenie Heroda. Tragiczny los powstańców z 73 r. n.e. do dziś budzi emocje.

Zjeżdżamy nad Morze Martwe. Zapach jest nieszczególnie „kwiatowy”, a raczej zupełnie nie taki. Nie trzeba pływać, woda jest tak słona, że uniesie dorosłego człowieka. Nasze zmęczone kości zanurzamy w leczniczej kąpieli, odganiamy reumatyzm i schorzenia dermatologiczne. W powietrzu o wyjątkowo niskim ciśnieniu unoszą się uspokajające związki bromu. W głowach porządkują się wspomnienia dzisiejszego dnia – Góra Kuszenia, figowiec Zacheusza, klasztor św. Jerzego…

Czas powrotu do codzienności nieustannie się skraca. Pora wyjść z wody i wrócić do siebie. Jutro trudny dzień wyjazdu. Może poprosić Pana Boga, by pozwolił przyjechać jeszcze raz, tylko czy to była moja pierwsza intencja, z którą tu przyjechałem?